W
nocy z 2 na 3 sierpnia, po zakończeniu „Festynu letniego”, który
odbywał się na stadionie sportowym w Cieszkowie, nieznani sprawcy
zniszczyli znaki drogowe, kosze na śmieci i opłotowanie prywatnej
posesji. Wyrzucili też pojemnik z piaskiem na jezdnie ul.
Grunwaldzkiej.
Niszczenie
centrum Cieszkowa miało miejsce najprawdopodobniej pomiędzy 1.00 a
2.00 w nocy. Najwięcej szkód wyrządzono na ul.
Grunwaldzkiej. Zniszczono tam dwa plastikowe kosze na śmieci,
próbowano uszkodzić telefon w budce przy gimnazjum,
przekręcono i powykrzywiano znaki drogowe.
Ważący
ok. 100 kg pojemnik na piasek, który ustawiony był przy
chodniku ul. Grunwaldzkiej, wyrzucony został na drogę. Pojemnik
przewrócono, część piasku wysypała się na asfalt.
Zdemolowano
też znaki drogowe stojące przy drodze gruntowej przebiegającej z
Cieszkowa do Sędraszyc. Informują one o niestrzeżonym przejeździe
kolejowym. Znak ostrzegawczy z rysunkiem lokomotywy został zdjęty
ze słupka i znalazł się pod płotem jednej z posesji. Zdewastowano
też tablice informujące o dystansie dzielącym jadących od torów
(jedna z nich znikła bezpowrotnie), obrócono również
„krzyż św. Andrzeja”, informujący o przejeździe bez nadzoru.
Zdaniem
Zdzisława Musiała, sekretarza gminy Cieszków, demolowanie
oznakowana drogowego przed przejazdem, nawet na drodze gruntowej,
mogło doprowadzić do katastrofy i tragedii. - Mieszkańcy Cieszkowa
wiedzą, że na drodze tej znajduje się przejazd kolejowych. Co
jednak by się stało, gdyby w nocy jechał tamtędy ktoś spoza
naszego terenu? Likwidacja tych znaków mogła narazić go na
duże niebezpieczeństwo – mówi Zdzisław Musiał.
Według
Ignacego Miecznikowskiego, wójta gminy Cieszków,
niszczenie znaków świadczy o bezdennej głupocie sprawców
tych czynów. - Zdaję sobie sprawę, że te wybryki nie
przynoszą chluby naszej gminie. Trzeba jednak o nich głośno mówić
i piętnować wszelkie przejawy wandalizmu, który przecież
działa na szkodę nas wszystkich – uważa włodarz gminy.
Straty
oszacowano na 1.950 zł. W demolowaniu znaków i piaskowego
pojemnika musiały uczestniczyć co najmniej cztery osoby. O
zdarzeniu tym gmina Cieszków poinformowała policję w
Miliczu, trwa śledztwo w tej sprawie.




